Alkohol. Morze wódki. Może wódki?

ALKOHOL. MORZE WÓDKI. MOŻE WÓDKI?

A teraz idziemy na jednego! Dziwny zwyczaj, że weselny wodzirej musi zaganiać rodowitych Polaków do picia. A może to nie tak. Może to sprytne namawianie do tańca pomiędzy kieliszkami? Sam nie wiem. W każdym razie wódka na weselu musi być i co najważniejsze, nie może się skończyć.

(fot. Łukasz Haruń)



Sam dużo nie wypiję. Żonie wystarczy jeszcze mniej. Dokładając do tego jakieś 40 stopni w cieniu i najróżniejsze preferencje alkoholowe naszych znajomych, nie można było pójść na łatwiznę. Wódka nie zawsze załatwia sprawę i należy o tym pamiętać.

U nas zdecydowanie królowało... piwo! Mit o weselnej wódce został szybko obalony, bo pierwsze chmielowe butelki zniknęły z pięknego wiklinowego kosza zaraz po tym, jak wjechały na salę. Najlepiej zmrożona wódka nie mogła wygrać z pięknie schłodzonymi butelkami Gambrinusa. Przy tak ogromnym upale inaczej się nie dało.

Ale, jak to mówi Łona, trzeba patrzeć trochę szerzej. Na tak licznej w gości imprezie trzeba zadbać także o wino. Bo wódka dla niektórych za ostra, piwo za gorzkie, ale winka to chyba nikt nie odmawia. A i na trawienie lepsze.

Także strzeżcie się, pilnujcie prognoz i przy zapowiadanym upale weźcie dużo piwa. U nas skończyło się dwukrotnie, więc koniecznie zorientujcie się, który z gości nie pije i ma prawo jazdy ;)
23-09-2013
COOKIESThis website uses cookies to allow us to see how the site is used. The cookies cannot identify you. If you continue to use this site we will assume that you are happy with this.
Close