Pierwszy taniec. To jest wasze 5 minut

PIERWSZY TANIEC. TO JEST WASZE 5 MINUT

Na pewno warto wydać dodatkowe kilka stówek na naukę tańca. Tego jedynego, niepowtarzalnego, pierwszego po urzędowym/ sakramentalnym "tak". To bardzo ważna chwila dla każdej panny młodej. To także ogromny test dla - będącego jeszcze dzień wcześniej kawalerem - męża, bo nie każdy jest w stanie znieść długich minut tego głuchego pośmiewiska.

(fot. Łukasz Haruń)



O nie, to powyżej to na pewno nie o nas. Tańca miało w ogóle nie być. Wiadomo, i tak był, ale bardzo spontaniczny i umieszczony w czasie jeszcze zanim wszyscy zdążyli się napić. Sam tańczę niechętnie, a salsę... to co najwyżej do naczosów. Oczywiście jak jest dobra okazja to i powywijać można, w końcu cała reszta sali także ledwo się rusza, więc wyciągając średnią można wypaść nawet nieźle. Niemniej do stylu Pudziana (tego celebryty z Tańca z gwiazdami) ciągle nam daleko.

Ogólnie to chyba najbardziej drętwa część ślubów, no chyba, że jest prawdziwy szoł i młodzi ogarniają coś więcej, niż tylko smutnego walca. Tyle, że to wyjątek. Pan młody zwykle jak z kijem w tyłku, panna zestresowana, że pewnie ten tuman, co go wzięła za męża, kroków nie pamięta, więc to ona prowadzi. «Na dodatek kretyn depcze moją zajebistą kiecę». W tym wszystkim tylko kamerzysta zachwycony, bo do montażu "teledysku" z wesela nie będzie potrzebne slow-mo. Wolniej się nie da.

Żeby jednak zatrzymać ten wylew hejtu, nie powiem, żebyście tego nie robili. Po prostu nie ma sensu, kiedy któraś ze stron bardzo nalega, podczas gdy druga woli ten temat ominąć. Warto znaleźć wspólny język, zamiast kolejnej iskry. W tym dniu nie ma się co stresować.

18-09-2013
COOKIESThis website uses cookies to allow us to see how the site is used. The cookies cannot identify you. If you continue to use this site we will assume that you are happy with this.
Close